Dlaczego właśnie jesienią najczęściej popadamy w depresję? Dlaczego akurat o tej, a nie innej porze roku najczęściej łapiemy tak zwane dołki, popadamy w apatię albo przygnębienie? Co decyduje o tym, ze takie rzeczy przytrafiają się nam najczęściej jesienią? Zapewne, jak sądzę, ogromny wpływ mają na to warunki atmosferyczne. Polski klimat nie jest niestety klimatem śródziemnomorskim. Od października do końca marca praktycznie jest zimno, ciemno, brakuje słońca i brakuje światła, a to poniekąd negatywnie odbija się na naszym psychicznym samopoczuciu. Ponadto dni są krótkie, wstajemy rano do pracy – ciemno, wracamy do domu – ciemno, na nic nie mamy siły, jesteśmy wiecznie zmęczeni, sfrustrowani, niewiele rzeczy sprawia nam przyjemność. Czekamy z utęsknieniem na wiosnę, która daje nam solidnego kopa i porządny zastrzyk energii. Jesienią robimy się bardziej niż zwykle melancholijni, częściej niż o innych porach roku zbiera nam się na głębokie przemyślenia dotyczące różnych życiowych spraw.
nikt tego jeszcze nie skomentował, bądź pierwszy...